Challenger, czyli kim jest najskuteczniejszy sprzedawca?

children, win, success, video game, play, happy, macbook, creative, computer, laptop, technology, happiness, portrait, children, children, success, success, success, happy, happy, happy, happy, happy, computer, computer, computer, computer, laptop, technology, technology

Z perspektywy Szefa zespołu:

Zatrudniam dziesięciu sprzedawców. To naprawdę wartościowi pracownicy, ale nie sprzedają tak dużo, ile razem z firmą byśmy od nich oczekiwali. W zasadzie wszystkiego już próbowałem…

Opowiem od początku. Jeszcze w trakcie studiów zacząłem dorabiać jako sprzedawca. W ciągu kolejnych dziesięciu lat pracowałem w kilku firmach i przeszedłem od sprzedaży B2C do B2B. Wszędzie byłem jednym z najlepszych handlowców. 

Przełomem w mojej karierze zawodowej był awans na kierownika zespołu sprzedaży. Po chwili okazało się, że jestem zarówno dobrym sprzedawcą, ale dodatkowo całkiem nieźle radzę sobie z zarządzaniem zespołem handlowców. Wiedziałem na czym polega praca dobrego sprzedawcy i samodzielnie przekazywałem tę wiedzę moim ludziom. Z trzech pracowników w ciągu pięciu lat rozbudowałem zespół do dziesięciu osób. Każdy odpowiadał za inną część rynku. Przede mną rysowała się świetlana przyszłość.

Niestety zaczęło się dziać coś niepokojącego. Zespół, który w mniejszym składzie realizował 120 procent planów sprzedażowych, zaczął z trudem realizować 90 procent.

Zacząłem walczyć o zostanie na stanowisku – opracowałem plan naprawczy. Zorganizowałem dwudniowe szkolenie sprzedażowe prowadzone przez zewnętrznego trenera. Pokazał moim ludziom, jak budować dobre relacje nawet z trudnymi klientami, których jest coraz więcej. Utwierdziłem się w przekonaniu, że mam bardzo wartościowy zespół. Byłem dumny, w końcu sam wszystkich rekrutowałem i wybrałem tych, którzy budowanie relacji z klientem mają „w genach”.

Po szkoleniu utrzymywaliśmy niewielki wzrost sprzedaży, jednak po kilku miesiącach nastąpiły kolejne spadki. Podczas rozmów ze znajomymi pracującymi u konkurencji  – przecież wszyscy się znamy – dowiedziałem się, że nie tylko moją firmę spotkał regres. – Może to rynek się zmienił, niektórzy od 10 lat mówią o kryzysie… – pomyślałem.

Ciągle dręczyło mnie i spędzało sen z powiek pytanie: Jak zwiększyć sprzedaż? Nauczyłem swoich ludzi wszystkiego, co sam umiem. Dodatkowo cały zespół przeszedł szkolenie, co jeszcze mogę zrobić?

Sprawdzałem literaturę branżową, szukałem inspiracji, dopytując znajomych o wartościowe treści. Co ciekawe, odpowiedzi kilku osób pokryły się i tak trafiłem na książkę „Sprzedawaj jak Challenger” napisaną przez Matthew Dixon’a i Brenta Adamsona.

Już po pierwszych rozdziałach doznałem olśnienia i zrozumiałem, z jakiego powodu mój zespół nie sprzedaje tyle, ile powinien i co zrobić, żeby wyjść na prostą. Opisywanie w niej badania prowadzone w czasie nazywanym kryzysem gospodarczym na próbie ponad  6000 sprzedawców w 90 firmach mówią, iż wszystkich pracowników (biorąc pod uwagę ich zachowanie w pracy) można podzielić na 5 typów: Pracusia, Samotnika, Specjalistę od problemów, Challengera i dobrze znanego mi Specjalistę od relacji. Ku mojemu, jak i zresztą autorów książki, zaskoczeniu odkryli rewolucyjną na rynku sprzedaży prawidłowość.

Kilka słów od autorów:

,,Największe skupienie gwiazd sprzedaży obserwujemy w jednym konkretnym profilu. Jest to profil Challenger, który zgromadził prawie 40 procent wszystkich najlepszych pracowników biorących udział w naszym badaniu…bardzo niepokojące było to, że Specjalista od relacji radzi sobie najgorzej ze wszystkich. Nasze badania wykazały, że tylko 7 procent najlepszych sprzedawców reprezentowało profil Specjalisty od relacji – dużo mniej niż jakikolwiek inny profil.

To odkrycie powinno sprawić, że w głowach wszystkich liderów sprzedaży, którzy zachęcają    swoich podwładnych do ‘’budowania głębokich relacji z klientami’’ (albo wręcz do „przytulania klientów”, jak zalecano w pewnej firmie w czasach recesji), zapali się czerwone światełko.

[…] Co tak naprawdę odróżnia Challengerów od przedstawicieli innych profili? W naszym badaniu analizowaliśmy 44 różne cechy, z których sześć miało szczególne znaczenie dla zdefiniowania profilu Challengera:

  • Przedstawia klientowi nowe, nietypowe punkty widzenia
  • Ma wysoko rozwiniętą umiejętność komunikacji dwukierunkowej
  • Zna nośniki wartości każdego klienta
  • Umie zidentyfikować ekonomiczne siły napędowe firmy klienta
  • Potrafi swobodnie rozmawiać o pieniądzach
  • Umie naciskać na klienta’’

Po przeczytaniu tej publikacji zrozumiałem, że mam szczęście, ponieważ nie muszę zwalniać ludzi i szukać innych – wymienionych zachowań Challengera może się z powodzeniem nauczyć większość z moich pracowników. Nawiązałem współpracę z innym trenerem, który zaproponował zmiany w naszym procesie sprzedaży  i przeszkolił mnie i moich pracowników.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry